piątek, 6 listopada 2015

Cześć!

Nie piszę na razie, bo mam posuty komputer :(
Gdy tylko dosatnę, go z naprawy, zostanie dodana następna część!
Mam nadzieję, że jak napiszę, to przeczytacie!
Miłego dnia!

wtorek, 27 października 2015

Dragon fire cz.6

Hej!
Jak się potoczą losy Yassmine i Dragon'a? Już dziś!
Zapraszam!
"[...] Nie zauważyłam, że zostawił kurtkę na moich ramionach. Lekko się rozgrzałam więc postanowiłam mu ją oddać. Miał przemoczoną koszulkę. Ale ku mojemu zdziwieniu nie zdjął jej.
-Nie masz drugiej?-spytałam lekko zachrypniętym głosem.
-Mam-odparł.
-To załóż.
  Uśmiechnął się łobuzersko i zdjął koszulkę. Był bardzo dobrze zbudowany, wcześniej, gdy stał na górze nie przyglądałam mu się. Obrócił się, żeby poszukać w plecaku drugiej. Na jego plecach widniał tatuaż smoka.
  Podeszłam bliżej i położyłam mu dłoń na ramieniu. Odwrócił głowę, lekko zmieszany. Szybko otrząsnął się, po tamtej emocji nie było śladu, na jego twarzy pojawił się uśmiech. Położył dłoń na mojej.
-To piętno, jakie pozostawia smok na mojej skórze.-odwrócił się i przyciągnął mnie do siebie.-Nadal jesteś zmarznięta, idź się okryj moją kurtką.
  Poczułam , że chyba naprawdę się w nim zakochałam. Ale fakt, że on był smokiem popsuł moje nadzieje. Nie wiedziałam, czy może zmienić się w człowieka na zawsze czy musi zostać pod postacią smoka całe życie.
  Gdy w końcu Dragon zmienił bluzkę, wziął się do rozpalenia ogniska. Ułożył gałązki w stosik. Zastanawiałam się skąd weźmie ogień, po chwili przekonałam się. Chuchnął w gałązki, a te zapaliły się.
-Nie możemy tu długo zostać, to miejsce mojego ojca. Nie długo nas znajdzie.-mruknął.
-A nie możesz się zmienić?
-Nie, on ustala zasady.
  Wyjął z plecaka kanapki. Tak się bałam, że zapomniałam o głodzie. Teraz mój żołądek dawał o sobie znać. Chłopak podał mi kanapkę, która po chwili znalazła się w moim brzuchu.
  Dragon wstał i podszedł do mnie. Uklęknął i odsunął mi z twarzy kosmyk włosów, który włożył mi za ucho. Przysunął swoją twarz do mojej, poczułam jego oddech. Puls wyraźnie mi przyspieszył.
-Często brakowało mi dowagi, żeby Ci powiedzieć. Ale ja.. zakochałem się w tobie.-pocałował mnie. Odwzajemniłam pocałunek. Wsunęłam ręce w jego włosy. On sam pachniał cytryną i miętą.
  Czekałam na tą chwilę, a jednocześnie się jej bałam. Ale u jego boku czułam się bezpiecznie. I wtedy, uświadomiłam sobie, że go kocham. Byłam taka głupia, odrzucając go wtedy.
-Wiedziałem, już wtedy, gdy pierwszy raz cię zobaczyłem, że ci się spodobałem-mruknął.
-Co?! Nie!
-Myślałeś, ze nie zauważyłem jak  zerkałaś w moją stronę, gdy chodziliśmy do szkoły.
-A niech Cię piekło pochłonie!
-Przykro mi, księżniczko , ale już w nim jesteśmy-szepnął szorstkim głosem, a potem objął mnie w tali i pocałował. Pogładził mnie po plecach. Potem położył na kocu i przykrył drugim. Położył się obok mnie, przytulił.
  Zasnęłam wtulona w jego ciało."
A dziś dwa rysunki :)
Mam nadzieję, że wam się spodobało! Opinię proszę w komentarzach :>
Miłego wieczoru^^

niedziela, 25 października 2015

Dragon fire cz.5

Cześć!
W końcu, doczekaliście się piątej części!
Zapraszam!
"[...] Czekałam na Aluinn'a przed szkołą, bo tam się umówiliśmy. Chciałam zapomnieć chociaż, na chwilę o Dragonie. Jego uśmiech wciąż siedział mi w głowie. Otrząsnęłam się. Na chwilę, na ten spacer, wymazać go z pamięci.
  Z daleka zobaczyłam jak uśmiechnięty chłopak szedł w moją stronę, zauważyłam, że trzymał w rękach kwiaty.
-Nie musiałeś mi nic kupować.-zarumieniłam się.
-Dla tak pięknej dziewczyny, mógłbym kupić wszystko-uśmiechnął się szelmowsko.
  Wziął mnie pod ramię i poszliśmy w stronę lasku. Może Aluinn, będzie lepszy od Dragon'a. Tak to dobry pomysł.
  Poprowadził mnie w stronę zacienionego miejsca, stała tam ławeczka. Pamiętałam, gdy z babcią siedziałyśmy tutaj, plotąc wianki. Uśmiechnęłam się na myśl o chwilach spędzonych z nią . Rodziców zwykle nie było, więc postanowili, abym zamieszkała z dziadkami.
-Usiądziemy?-spytałam.
  Nie odpowiedział tylko podszedł do ławeczki i pokazał, żebym usiadła.
-Za chwilę wrócę-mruknął.
  Gdzie on poszedł, zaprosił mnie na randkę, a teraz gdzieś znika. Świetnie kolejny, palant. Ale i tak zamiast odejść stąd, ja zostałam w nadziei, że wróci.
  Ktoś zakradł się od tyłu i zanim się odwróciłam dostałam w głowę. Zemdlałam.
                                                                                         *
  Leżałam pokoju. Bałam się, że ów ktoś mi coś zrobi.
  Z cienia wyszedł Aluinn.
-Czego ode mnie chcesz?-wrzasnęłam.
-Ja nic, ale on owszem.-ukląkł przed człowiekiem wychodzącym zza rogu. Był wysoki, dobrze zbudowany. Ubrany w garnitur wyglądał jak biznesmen.
-Witaj Yassmine!
-Skąd mnie znasz?
-Muszę ci opowiedzieć-westchnął i przystawił sobie krzesło do łóżka na, do którego byłam przywiązana.- Chcę Ci powiedzieć jedno, żebyś zostawiła Dragon'a w spokoju. On jest smokiem, co już chyba wiesz. Ja jestem jego ojcem. Chcę dla niego jak najlepiej, a ty tylko go osłabiasz. Czy możesz mi obiecać, że go zostawisz?
-Nie-mruknęłam.
  Wstał i spoliczkował mnie. Ponowił pytanie, na które odpowiedziałam to samo. Znów mnie uderzył. Gdy skończył wyszedł, wyraźnie wściekły.Powiedział coś na ucho do chłopaka, obserwującego całe zdarzenie. Ten kiwnął głową. Widziałam jak ojciec Dragon'a stał przez chwilę i mruczał pod nosem. Zabrał ze sobą Aluinn'a i wyszedł.
  Bałam się, że zrobią mi coś gorszego. Miałam wielką nadzieję, że Dragon, mnie uratuje. Nie wiedziałam jeszcze jak, ale musiałam mu pomóc i uciec stąd.
  W pokoju nie było nic prócz, krzesła i łóżka na, którym leżałam. Poczułam, że temperatura, się obniża. On chciał mnie tu zamrozi!Zaczęłam się szarpać, było coraz zimniej. Starałam się by nie zamykać oczy, nie chciałam tu zginąć.
  Nie udało mi się i zasnęłam.
                                                                                  *
  Czułam, że ktoś niesie mnie. Próbowałam otworzyć oczy, by zobaczyć cokolwiek. Spojrzałam w górę, i zobaczyłam Dragon'a, uratował mnie! Wiedziałam, że całe moje zachowanie było głupie, musiałam go przeprosić. Ale głos ugrzązł mi w gardle, wydałam z siebie cichy jęk.
-Spokojnie, to tylko ja, zaraz będzie ci cieplej.-mruknął.
  Doszedł do małej jaskini, posadził mnie na ziemi, a sam zaczął wypakowywać z plecaka koce. Jeden z nich położył ziemi, a drugim przykrył mnie. Zdołałam przesiąść się na koc.
-Zaczekaj tutaj, pójdę po drewno.
-Nie-wykrztusiłam.
  Uśmiechnął się i podszedł do mnie. Pocałował w czoło.
-Zaraz wrócę, parę gałązek zauważyłem, gdy tu szliśmy.
   Wyszedł z jaskini. Nie minęło pięć minut i wrócił."
                                                                     CDN
I jak? Mam nadzieję, że się wam spodobało!
Oczywiście opinie w komentarzach!
Miłego dnia :>

Cześć!

Nie pisałam parę dni! Ale dzisiaj po południu pojawi się nowy post!
Zapraszam!

czwartek, 22 października 2015

Dragon fire cz.4

Hej!
Mam dla was już czwartą część. Zapraszam serdecznie!
"[...] Siedziałam zwinięta pod kołdrą, gdyby wcześniej powiedział nie uwierzyłabym mu, gdyby mi tego nie pokazał również. A teraz żyję, ze świadomością, że Dragon jest smokiem! Nie mogłam się z tym pogodzić.
  Niektórzy pomyśleliby, ale cóż to tylko smok! Ale tak nie jest, myśl, że może cię zaatakować, przeszywała mnie na wylot. Przecież to mityczne stworzenia nie powinny żyć. Nie da się tego inaczej wytłumaczyć, to musiał być sen. Ale ja dobrze wiedziałam, że to nie żadne przewidzenia czy sny, on nim był. I nic tego nie zmieni. Co najgorsze nie wiedziałam co ja właściwie do niego czuję. Zastanawiałam się nad tym. Na myśl o nim robiło mi się cieplej, czułam się przy nim bezpiecznie, ale zarazem na wspomnienie jego głosu chciało mi się płakać. I płakałam jak dziecko w poduszkę.
  Nie mogę spotykać się ze smokiem. Nie.
                                                                                     *
  Rankiem wyszłam z domu, wcześniej gdyby przypadkiem, zachciało mu się przyjść. Napadało bardzo dużo śniegu, moje buty wprost się w nim topiły.
  Było mi strasznie zimno. A do tego, on stał przed moim domem. Myślałam, że odpuści, ale jemu zależało. Postanowiłam, że się do niego nie odezwę. Nawet na niego nie spojrzę.
-Poczekaj!-wykrzyknął, gdy wyszłam.
  Nie chciałam by mnie dogonił, więc pobiegłam. Z torbą na ramieniu biegło się okropnie. A do tego ogromne zaspy śniegu. Podświadomie biegłam dalej. Dragon był szybszy. Złapał mnie za przeguby nadgarstków. Szarpałam się, z całych sił. Był bardzo silny.
-Porozmawiaj ze mną!
-W twoich najskrytszych marzeniach!-wrzasnęłam.
-Daj mi wytłumaczyć, proszę! Nie zrobię ci krzywdy, nigdy!-mówił, ale ja bardziej chciałam uciec.
-Nie!-odpowiedziałam.
-Yassmine, nic Ci nie zrobię!-szepnął.
-Chrzanię twoje obietnice.
  Puścił mnie, a jego twarz stężała. Była pozbawiona jakichkolwiek uczuć. Stał tam i wpatrywał się we mnie. Wyglądał na doroślejszego, stał się tajemniczy i złowrogi, że tak to ujmę. Zamyślony odszedł. Przeciągną ręką po włosach i założył kaptur.
                                                                                         *
  Po skończonych lekcjach wyszłam ze szkoły. Wcześniej poznałam tajemniczego chłopaka o imieniu Aluinn, był bardzo przystojny.  Właśnie czekał na mnie pod szkołą, by odprowadzić mnie do domu. Wciąż myślałam o Dragonie, ale nie mogłam po sobie tego pokazać.
  Chyba przyciągnęłam go myślami, bo zauważyłam jak szedł w naszą stronę.
-Zostaw ją!-wrzasnął do Aluinn'a.
  Chłopak nie zdążył mu odpowiedzieć, bo Dragon rzucił się na niego, przygważdżając go do ziemi całym ciałem. Już podnosił rękę, by zadać pierwszy cios, krzyknęłam:
-Dragon, nie!
  Popatrzył na mnie błyszczącymi oczami i tylko mruknął do niego.
-Jeśli jej coś zrobisz zmasakruję ci tą ładną twarzyczkę- wstał i popatrzył na mnie. Starałam się nie zadrżeć pod jego ciężkim spojrzeniem, niestety nie udało mi się, a on uśmiechnął się figlarnie i poszedł.
  Pomogłam wstać mojemu nowemu przyjacielowi, wytłumaczyłam mu i przeprosiłam za całe zajście.
-A może przejdziemy się gdzieś jutro po południu?-spytał.
-Jasne!"
Wiem, że mało ale muszę się pouczyć! Zostawiajcie opinię w komentarzach!
Rysunek był, ale gdzieś znikł :(
Miłego dnia!

poniedziałek, 19 października 2015

Dragon fire cz.3

Cześć!
Dzisiaj mam czas, więc piszę! Bardzo dziękuję za miłe komentarze :)
Zapraszam!
"[...] I nie dam za wygraną, nawet jak będzie krzyczał. Będzie musiał o wszystkim mi powiedzieć. Niech sobie nie myśli, że będzie coś przede mną ukrywał.
  Wyszłam z domu, a on już czekał. Opierał się o płot, trzymał na nim rękę i był wyraźnie zamyślony. Jego włosy nieco oklapły, bo padał lekki deszczyk.
-Chcę ci coś pokazać.-mruknął i wziął mnie za rękę.
  Nie pytałam o co mu chodzi, jego wzrok gdy na mnie spojrzał mówił, że i tak mi nie odpowie. Był smutny. Nie wiedziałam co mam na to poradzić. Ale w końcu to on krzyczał na mnie bez powodu, to on powinien mnie przeprosić. Czułam się okropnie.
  Szliśmy w głąb lasku, doszliśmy do jaskini, w której mnie znalazł. Spojrzał na mnie i posłał mi słaby uśmiech, który odwzajemniłam. Posuwaliśmy się głębiej w środek lasu. Nie wiedziałam gdzie mnie prowadził.
  Nie odzywał się przez całą drogę. Zastanawiałam się po co mnie zaprosił, skoro i tak idzie sam. Nadal trzymał moją rękę. Miał bardzo delikatny uścisk. Jego dłoń była bardzo ciepła.
  Doszliśmy do skał, chyba chciał się na nie wspiąć. Czy on zwariował?! Były to ogromne skalne półki, po za tym padał deszcz, jak miałabym wejść tak wysoko?
-Musimy tam wejść -wskazał jeden punkt na górze.
-Ale jest ślisko..-nie usłyszał tego, ponieważ sam już pokonywał drogę na górę.
  Poszłam jego śladem, choć trudno było mi wchodzić starałam się nie spaść. Układałam stopy i ręce w różnych pozycjach, dopasowując je do dziur w skale. Starałam się usiąść na jednej ze skalnych półek. Prawie bym spadła. A on dalej piął w górę, nawet nie patrząc w dół. Jakby wcale go nie obchodziło czy dotrę razem z nim. Więc od tamtej pory nie zatrzymywałam się.
  Deszcz spływał mi po twarzy przez co jeszcze trudniej było mi się wspinać. W pewnej chwili, pomyślałam, żeby zejść na dół, i olać całą tą sprawę. Dragon nawet się mną nie interesował, więc chyba nie zobaczyłby mojego zejścia. Ale gdy spojrzałam w dół, odechciało mi się schodzić.  Jeśli przeżyję uduszę, go gołymi rękami-pomyślałam.
  Dotrwałam i weszłam, przy końcu, chłopak zlitował się nade mną i podał mi rękę, którą podparłam się by pokonać ostatni kawałek.. Mruknął tylko coś pod nosem.
-Chodź!-krzyknął.
  Podszedł do kolejnych skał, tym razem najwyższa była tylko kilka metrów górę, ale i tak nie miałam ochoty tam wchodzić, jeśli on chciał, ja nie blokowałam mu drogi.
  Przywołał mnie machnięciem ręki. Podbiegłam do niego. On ścisnął mnie w tali i podniósł na głaz powyżej. Po jego sylwetce nie spodziewałam się, że może on podnieść mnie w górę.
  A on sam zaczął wchodzić wyżej. Gdy wszedł na samą górę, krzyknął. Był to okrzyk zwycięstwa. Jego głos odbił się od ściany skalnej. Zdjął koszulkę i rzucił ją na ziemię.
-Chcę Ci coś powiedzieć!-wykrzyknął. Pomyślałam, że zwariował.
-A nie mógłbyś, jakoś tutaj na dole. Nie sądzę, żeby rozmowa na liczącej parę metrów górze, miała sens.-krzyknęłam, siląc się, żeby cokolwiek  usłyszał.
-Jestem...Jestem...Jestem..Jestem smokiem!
-Co? Złaź stamtąd Dragon!
  Przestraszałam się nie na żarty, wydawało mi się, że on chce skoczyć z tej skały. Postanowiłam wejść do niego. Ale nagle on zaczął zmieniać się w smoka. Był cały czarny, tylko czerwone jak rubiny oczy wyróżniały się od reszty ciała.
  Krzyknęłam. Krzyczałam, by ode mnie odszedł, by zostawił mnie w spokoju, a on zszedł na dół, pazury obcierały się o skały.
  Gdy zszedł wyszeptałam, by zaniósł mnie do domu. Weszłam na jego grzbiet, a on zleciał. Nawet nie pamiętałam, gdy niósł mnie w ramionach. Nie mogłam przetrawić tej informacji.
-Nie wiedziałem jak zareagujesz. Więc wolałem ci pokazać. Nie zrobię Ci krzywdy.-mruknął, gdy doniósł mnie do domu.
-Nie, odsuń się ode mnie, boję się ciebie. ZOSTAW MNIE,NIE CHCĘ CI WIDZIEĆ!- ostatnie słowa wykrzyczałam.
-Nie zrobię, ci krzywdy, księżniczko. Obiecuję Ci.-chciał położyć mi dłoń na ramieniu, ale ja strzepnęłam ją.
-Odejdź!
  Pobiegłam do swojego pokoju, wskoczyłam na łóżko. Ostatni raz spojrzałam w okno, stał tam nadal.
  Małe płatki śniegu zaczęły sypać w moje okno."
Przepraszam, że pogniecione, ale moja mama pogniotła i wyrzuciła. Myślała, że to jakiś śmieć :).
Mam nadzieję, że się wam podobało. Pozostawiajcie opinię w komentarzach!
Dobranoc!

sobota, 17 października 2015

Dragon fire cz.2

Witajcie!
Podobała się wam poprzednia część? Jeśli, tak to ma dla was drugą!
Zapraszam!
"[...] Objął mnie ramieniem, jak gdybyśmy znali się parę lat. Nie przeszkadzało mi to, ale i tak czułam się zawstydzona. Wyszliśmy z jaskini, on odsunął paproć, a ja przeszłam pod nią.
  Gdy zauważył, że mam bose stopy, zapytał:
-Nie jest ci zimno w stopy? Jest mokro...-spytał.
-Przeżyję.-odparłam.
  Przez resztę drogi, starał się mnie pocieszyć, z uwagą słuchałam wszystkich jego słów. Było w nim coś, co uspokajało, coś co sprawiało, że czułam się przy nim bezpiecznie. Z jego ciała emanowało dziwne, ciepło. Porównałam to do ciepła, bijącego z kominku.
  Nawet nie zorientowałam się gdy doszliśmy do domu. Zastanowił mnie fakt, że wiedział gdzie mieszkam, nie spytałam go o to.
-Dziękuję, że mnie odprowadziłeś-powiedziałam.
-Następnym razem, gdy wyprawisz się do lasu, daj znać-mruknął.
-Będę pamiętać. I jeszcze raz Ci dziękuję.-pocałowałam go w policzek i pobiegłam do domu.
  W środku zauważyłam babcie, która zajęta była gotowaniem obiadu, dziadek jak zwykle, dzień spędzał rozłożony przed telewizorem.  Kobieta była temu przeciwna, ponieważ obiekt zżerał masę, prądu, za , który musieliśmy płacić.
  Zanim się obejrzała, ja pobiegłam do pokoju. Zabrałam ubranie na przebranie, i poszłam wziąć prysznic.
                                                                                     *
  Po dwóch miesiącach zaprzyjaźniliśmy się. Od tamtej pory Dragon przychodził po mnie i razem chodziliśmy do szkoły. Poznałam jego kolegę Liam'a, był tak samo fajny. Carrie również ich polubiła. Ojciec chłopaka był Helwetem.
  Okazało się, że Dragon interesował się mitologią celtycką. Długimi godzinami mógłbym snuć mityczne opowieści. Czym zapunktował u moich dziadków, którzy lubili słuchać jego historii. Pewnego razu chłopak odwiedził mnie. I od tamtego czasu, często przychodził do mnie i opowiadał mi (dziadkom) przeróżne rzeczy.
  Więc jak zawsze rano przyszedł po mnie. Zabrałam swoją torbę i pobiegłam otworzyć otworzyć drzwi.
-Cześć! Dzień dobry!- powiedział widząc moją babcię.
  Poszliśmy do szkoły,po drodze zabraliśmy Liam'a i Carrie. Nagle w krzakach coś się poruszyło. Przestraszyłam się i trąciłam łokciem Dragon'a. Ten podszedł bliżej i zaklął. Wszedł w krzaki. Zdumiało mnie jego dziwne zachowanie. Siedział tam już od piętnastu minut.
-Co on tam robi?-pytałam sama siebie.
  Gdy wyszedł był wyraźnie czymś poddenerwowany.
-Co to było?-zapytałam.
-Nic.-mruknął.
-Jak to nic, słyszałam, że coś tam...
-Ile razy mam ci powtarzać, że nic tam nie ma! Udajesz głupią, czy jesteś taka głupia?-ryknął na mnie, i sam ruszył do szkoły.
-Pójdę z nim.-mruknął jego przyjaciel i pobiegł.
  Byłam przestraszona, czułam się strasznie. Jakby miał mnie zaatakować. Gdy się denerwował stawał się mroczny. Chyba coś sobie uroiłam, ale wydawało mi się, że jak na mnie krzyczał kolor jego oczu zmieniał się. Otrząsnęłam się odrzucając tę myśl. Przecież de facto był człowiekiem.
                                                                                    *
  Po południu napisał do mnie SMS'a z prośbą o spotkanie, postanowiłam, że wypytam go o całe zdarzenie. Zależało mi na przyjaźni z nim, był dla mnie naprawdę ważny. Ale przyjaźń nie powinna się opierać na tajemnicach, a on z pewnością miał ich całkiem dużo. Czemu tak myślałam? Zawsze, gdy chciałam zobaczyć, w którą stronę idzie do domu, albo skręcał w las, albo w ogóle go nie było. "
Tym razem bez kolorku :>
Rysunek wykonała Dominika, tak jak wszystkie poprzednie ;)
Miło się wam czytało? Nie zapominajcie powielić się swoją opinią w komentarzach!
Miłego dnia!