środa, 7 października 2015

Zjadacz Snów cz.14

Cześć!
Dla niektórych trzynastka, jest pechowa, dla mnie wręcz przeciwnie. Myślałam, że mało osób przeczyta poprzednią część, jednak jest inaczej! 
Mam dziś czas więc, zapraszam na czternastą część!
"[...]-Mam wyjść?
-Dobrze usłyszałeś!
  Wyszedłem z jej pokoju. Jaka ona jest uparta. Chciałem ją tylko ochronić, a ona się obraża. Zasugerowałem jej jedną, rzecz, ale ona oczywiście wiedziała lepiej. Teraz nie będzie się do mnie odzywać, jak to w zwyczaju mają dziewczyny, może wyżali się swojemu pamiętnikowi, bo nie ma przyjaciółek, żeby mnie po obgadywać. Jak to jestem okropnym kłamcą!
 Chciałem jak najszybciej uciec, od snu.
                                                                                    *
  Obudziłem się. Było wcześnie rano. Promienie wschodzącego słońca, muskały ściany w moim pokoju. Zasłoniłem zasłonki, by zapanował tu lekki mrok, wyrażający mój nastrój. 
  Ubrałem się i poszedłem na dół, cioci nie było w domu, więc zjadłem kanapkę i wybrałem się na spacer. Musiałem przemyśleć, to co udało się dotąd dowiedzieć. Lub co kupić dziewczynie na urodziny. Chociaż, byłem obrażony, nadal pamiętałem słowa kamerdynera. Może naszyjnik? 
  Byłem akurat obok przystanku autobusowego, więc postanowiłem pojechać do miasta, a tam kupić prezent. Włożyłem rękę do kieszeni, wyjąłem portfel, by zapłacić za bilet.
  Ujrzałem nadjeżdżający autobus, wsiadłem do niego. Miałem szczęście było pełno wolnych miejsc. Usiadłem przy oknie, ku niezadowoleniu jednej staruszki.
-Możesz zejść, młodzieńcze?-spytała.
-Jest dużo wolnych miejsc, a pani wybrała akurat to, które jest zajęte? Więc nie nie przesiądę, się z powodu pani kaprysu.-odburknąłem, na co kobieta prychnęła w odpowiedzi i zajęła miejsce na końcu autobusu. 
  Chyba każdego zdenerwowało, by to, że musi wstać, chociaż wkoło, roi się od wolnych siedzeń. Z kaprysu jednej pani. 
  Przez całą przejażdżkę, owa kobieta trajkotała ze swoją koleżanką. Cały czas wytykała mnie palcem, jakbym był odmieńcem. Druga z nich miała przy sobie maleńkiego yorka. Jakże nie lubiłem tych psów. Czy to pies czy połączenie mopa ze szmatką do podłogi?
  Wysiadłem z pojazdu. Ktoś mnie zawołał.
-Luke! Luke! Luke! Czekaj!- to Jarred biegł w moim kierunku. Pot spływał po jego 'chomiczych' policzkach, a cała jego twarz była czerwona. Krótko mówiąc, wyglądał jakby przebiegł okropnie długi maraton.
  Opowiedziałem mu w skrócie, co stało się w Krainie Snów i jak to potraktowała mnie Wielce Pani Obrażona.
                                                                                      *
  Siedziałem przed telewizorem, czekając na powrót ciotki. W sklepach, w których byłem kupiłem Grace, sukienkę, na bal. I naszyjnik, dwie połówki serca, ozdobione kamykami. Wierzyłem, że ucieszy się z prezentu.
  Ciocia wróciła, z zakupami, które później pomogłem jej rozpakować. Znów, wzięła się za zmywanie, tylko jaki w tym sens skoro, stała tu zmywarka.
  Kobieta miała na sobie fioletową koszulę i zniszczone jeansy. Włosy spięła w prosty kok, chociaż włosy i tak jej z niego wypadały.
  Nawet się do mnie nie odezwała. Z jej twarzy wywnioskowałem, że była zamyślona lub zmartwiona. Nie umiała ukrywać emocji tak jak ja. Każdy myślał, że jestem zadowolony, chociaż w środku byłem smutny, starałem się nie okazywać uczuć.
-Wierzę Ci Luke, chociaż trudno było mi to okiełznać-powiedziała i poszła do sypialni.
  Mogła ze mną porozmawiać, podzielić się wiadomościami, chociaż sam nie wiedziałem czy takowe posiada. Postanowiłem jej nie denerwować i ułożyłem się do snu.
                                                                                   *
  Jak zwykle, stałem przed pensjonatem. Widok Grace, biegnącej w moją stronę zdziwił mnie. Chociaż byłem na nią obrażony, zdobyłem się na uśmiech.
-Luke! Przepraszam! Nie ma nikogo oprócz ciebie, a zachowałam się jak idiotka!-rozpłakała się, a ja przytuliłem i powiedziałem ,że nic się stało. Zauważyłem, że trzymam sukienkę, którą miałem jej podarować"
                                                                                         CDN


                                                       I znów rysunki :> W kolorze i bez.
Mam nadzieję, że się wam spodobało! Mile widziane komentarze!


                                                                                 

7 komentarzy:

  1. Świetny post :) Jejku fajnego masz bloga :) Będę wpadać częściej. Te rysunki są cudowne, opowiadania również. Obserwuje i mam nadzieję, że się odwdzięczysz :) Zapraszam do mnie caroliv-photography.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie piszesz! ^^ Ładny rysunek! :)
    http://julia-skorupka.blogspot.com/2015/10/moj-spodob-na-nudna-jesien.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Ładnie napisałaś :)
    http://pineapplealexxx.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetnie piszesz, śliczne rysujesz. Nic tylko pozazdrościć talentu. Rób dalej to co robisz bo wychodzi ci to świetnie ;)
    Zapraszam:
    http://wiki-blog12.blogspot.com/2015/09/every-day-is-good-day.html

    OdpowiedzUsuń